


Tak, wiem – pisałam już o tym, jak należy przygotować teksty wspomagające działania pozycjonerów. Zastanawiam się jednak, czy wystarczającą ilość miejsca poświęciłam kwestii poprawności językowej. Coraz więcej treści, które napotykam w sieci, niestety pod tym względem kuleje… Czy chodzi o to, że są pisane wyłącznie z myślą o robotach wyszukiwarek? Jeśli tak, to ja się pytam: a co z internautami? Czy to, że i oni (i to w głównej mierze) poruszają się po zakamarkach sieci, już nic nie znaczy?
Wartościowy tekst w sieci powinien…
Bo to powinno być tak – dobry tekst SEO ma przedstawiać wartość zarówno dla robotów wyszukiwarek, jak i dla buszujących w sieci internautów. Niestety, jak się zaczynam przekonywać, nie wszyscy zwracają na to uwagę… I tu pojawia się problem, bowiem z jednej strony pozycjonerzy liczą na to, że teksty SEO, wzmocnią pozycję strony, nad którą pracują. Z kolei internauci mają nadzieję, że skanując internet, trafią na materiały, które będą odpowiadały na ich potrzeby (poruszając interesujący temat i realizując go w przystępny sposób). Czy jednak zdecydują się zagłębić w słownych łamigłówkach przygotowanych przez SEO copywriterów, jeśli te będą jedynie nie przedstawiającym większego sensu zlepkiem słów kluczowych? Porzuć wszelkie nadzieje, że tak się stanie…
W poszukiwaniu złotego środka
Umówmy się, mimo że kultura obrazkowa powróciła do łask, to jednak pogarda dla słowa pisanego jeszcze nie nastała 😉 Jasne, internauci skanują tekst w poszukiwaniu ciekawszych fragmentów. Jasne, teksty dłuższe niż strona A4 nieco przerażają czytelników. I wreszcie jasne, często zamiast doczytywać do końca, pomijają kilka (jak może się okazać istotnych) szczegółów. Ale spójrzmy prawdzie w oczy – jeśli tekst nie jest przygotowany z myślą o żywych odbiorcach, tylko o sztucznych tworach, to w jaki sposób ci pierwsi mają skupić swoją uwagę na czytaniu niemających większego znaczenia zbitek słów?
Rzemieślnik tekstu podczas pracy powinien znaleźć na to złote rozwiązanie – przekaz musi być zawsze skonstruowany w taki sposób, żeby internauta mógł go z zainteresowaniem przeczytać (zadowolony, że znalazł treść nie tylko odpowiadającą na jego potrzeby, ale i napisaną w przystępny mu sposób), natomiast żeby boty wyszukiwarek mogły znaleźć wartościowe dla siebie informacje.
Bo grunt to kontrola publikacji
Jeśli więc zdecydujesz się na to, żeby teksty SEO wspomogły proces pozycjonowania Twojej strony, to zwróć proszę uwagę na to, w jaki sposób zostały napisane. W momencie gdy poszczególne zdania nie będą odpowiednio skonstruowane, a w całości bardzo trudno będzie dopatrzeć się jakiejś spójnej całości, możesz być pewien, że jeśli spojrzy na niego czytelnik z krwi i kości to albo całkowicie zrazi się do Twojej strony i szybko ją opuści (potęgując tylko współczynnik odrzuceń w Twoim raporcie od Google Analitycs), albo tekst najzwyczajniej w świecie „zhejtuje”, wytykając każdy, nawet najmniejszy jego błąd i odkrywając przed wszystkimi sens jego powstania. Żeby uniknąć takiej sytuacji, zawsze sprawdzaj teksty SEO, które zdecydujesz się opublikować.
To tylko dla Twojego komfortu psychicznego – po co się stresować, jeśli można od razu publikować dobrą jakościowo treść 🙂
Dodaj komentarz